cz. 24
May 21 - Teo gdzie cię wcięło? Jedziemy do weterynarza zapomniałeś? - westchnąłem, wycierając zakurzoną klatkę. Odpowiedziała mi jednak jedynie cisza mieszkania. - Erh... czy ty naprawdę zawsze musisz się chować – westchnąłem zaglądając pod kanapę – Teo! Kiciu kochany, gdzieś ty się ukrył!? - zawołałem, przechodząc do swojego pokoju. - Misiu czarny – zawołałem czule, penetrując odmęty szafy. Tam jednak również nie było mojego zwierzaczka. - A może zrobimy inaczej – uśmiechnąłem się chytrze i ruszyłem do kuchni. Szelest otwieranej saszetki i za chwilę miałem swoją puchatą kule sierści pod nogami. - Więc tu jesteś – złapałem go szybko za kark i podniosłem. Oczywiście zielonooki momentalnie zaczął się wyrywać, zdając sobie sprawę w jaka pułapkę wpadł. - Miaaaaaaaaałuuuuu – zawył żałośnie, gdy z trudem wpakowałem go do klatki. - Wybacz kochanie ale to konieczne. Kocur nic sobie z tego nie zrobił tylko począł wyg...