Posty

Wyświetlanie postów z styczeń, 2021

cz.5

Obraz
December 18 th   Wszystkie powieszone w korytarzu ledowe lampki wskazywały, iż zbliżał się nieubłaganie czas klasowych wigilii. Lubię święta, w prawdzie śnieg nie pada tylko jest plucha ale za to ludzie w szkole zaczynają się tak jakoś milej do siebie odnosić i ogólnie robi się taka jakby rodzinna atmosfera. Jak się najbliżsi ciebie wyrzekną to zawsze jest chociaż ta namiastka, nie? Czasami tęsknię za Janet, za Tomem mniej, ale za nią bardzo. Janet to moja młodsza siostra, jedyna która po feralnym dniu wywalenia mnie z domu przez ojca próbowała jeszcze się jakoś kontaktować. Teraz telefon milczy z obu stron, z resztą nie dziwne po tym co jej powiedziałem. Że nie potrzebuję jej litości... Ergh...   Było minęło, trzeba żyć dalej.     - Pedro podsadzisz mnie! - usłyszałem za sobą Kate trzymającą jakąś świąteczną dekorację.   - Jasne – kiwnąłem głową i podszedłem by za chwilę pomóc jej się wtarabanić na moje ramiona. Była zaskakująco leciut...

cz.4

Obraz
  12 th December Miałem pisać regularnie ale nie miałem przez ostatni czas w ogóle do tego głowy T^T Kate znaczy jedna z nauczycielek P.E wymyśliła sobie turniej koszykówki i niestety to na mnie spadł obowiązek organizowania tego wszystkiego. Dyro od tygodnia chodzi wściekły jak osa i naprawdę ciężko jest mi z nim gadać. Wszystko zlewa i cały czas odsyła mnie do Sophy, naszej sekretarki. Mam tego szczerze po kokardkę! Dobra, spokojnie, oddychaj Pedro.   #   Poszedłem na zastępstwo - dziś przewroty - jedna z moich ulubionych lekcji. Tak wiem pamiętniczku, jestem rąbnięty, zdrowo rąbnięty, ale nie mogłem się doczekać by zobaczyć ponownie tego nowego chłopaka, tym bardziej, że w czasie mikołajek niedowidziałem się jak ma na imię, a potem niestety nie było go na zajęciach :(   Walter prosił bym nie robił sobie nadziej bo to może się źle skończyć nie tylko dla mnie ale i dla dzieciaka, a on sam nie miał zamiaru stawiać się w sądzie by mnie bro nić. ...

cz.3

Obraz
6 th December Przez ostatnie dni nie miałem nic interesującego do napisania ale dziś zdarzyło się coś ciekawego ^^ więc kochany pamiętniczku siądź sobie i posłuchaj. (Rany jak ja się głupio czuję, ale na forum pisali, że taka zbliżająca forma pomaga, więc dam radę ><)   #     - Pedro, dostałam telefon od Lis, nie będzie jej na rozdaniu prezentów – zaczęła Sophi kręcąc się jak zwykle w swym fotelu w sekretariacie.   - Ale co ja mam z tym wspólnego? - zapytałem, zerkając na zegarek.   - Jesteś wicewychowawcą, odbierzesz jej prezent – wyjaśniła lakonicznie, poprawiając swe gęste, falowane włosy.   - A na której to lekcji? - spytałem.   - Na szóstej, spokojnie, zdążysz zjeść lunch – mrugnęła mi czarnym niczym węgiel ślepkiem, akurat gdy zadzwonił dzwonek. Powiem ci szczerze pamiętniczku, że nawet się ucieszyłem. Lubię prezenty i w ogóle klasę Lis, choć ona sama wydaje mi się dość nawiedzona. No bo powiedz kto normalny twierdzi,...