cz.5
December 18 th Wszystkie powieszone w korytarzu ledowe lampki wskazywały, iż zbliżał się nieubłaganie czas klasowych wigilii. Lubię święta, w prawdzie śnieg nie pada tylko jest plucha ale za to ludzie w szkole zaczynają się tak jakoś milej do siebie odnosić i ogólnie robi się taka jakby rodzinna atmosfera. Jak się najbliżsi ciebie wyrzekną to zawsze jest chociaż ta namiastka, nie? Czasami tęsknię za Janet, za Tomem mniej, ale za nią bardzo. Janet to moja młodsza siostra, jedyna która po feralnym dniu wywalenia mnie z domu przez ojca próbowała jeszcze się jakoś kontaktować. Teraz telefon milczy z obu stron, z resztą nie dziwne po tym co jej powiedziałem. Że nie potrzebuję jej litości... Ergh... Było minęło, trzeba żyć dalej. - Pedro podsadzisz mnie! - usłyszałem za sobą Kate trzymającą jakąś świąteczną dekorację. - Jasne – kiwnąłem głową i podszedłem by za chwilę pomóc jej się wtarabanić na moje ramiona. Była zaskakująco leciut...