Cz. 39
June 20 Nastał weekend, szykowałem się mentalnie na pismo od McMillana. Nie miałem siły walczyć. Dyrektor wysłał mi całego meila jakiego dostał od Rottefelt łącznie ze zdjęciami. W istocie siniaki miała ale nie były jakoś wybitnie duże czy ciemne. Zamknąłem laptopa. Za godzinę miał przyjechać Michael, a ja miałem hurtem jechać zaraz potem do szkoły. Zgrzytnąłem zębami – życie cię nie rozpieszcza, z resztą nigdy nie rozpieszczało – zaswędziała blizna na głowie. - Panie Delashiit! – wołanie Daniela wyrwało mnie z chmurnych myśli. - Słucham!? – wyjrzałem z pokoju na korytarz. - Pomocy! – ruszyłem biegiem. - Gdzie jesteś!? – od razu podskoczyła mi adrenalina. - W prysznicu! Drzwi łazienki były zamknięte ale znałem dobry myk z nożem, pobiegłem do kuchni i niebawem udało mi się sforsować zamek. W środku zastałem golusieńkiego Daniela okutanego byle jak ręcznikiem. W zamkniętej kabinie szalała zepsuta słuchawka od prysznica. Cała ...