cz.2
29 th Novemebr Jechałem do pracy. Samochód chwilowo był na przeglądzie więc wziąłem autobus. Miło ze strony Brendy, że mnie przy okazji zabrała z przystanku. Brenda Seder to kierowca szkolnego autobusu. Miła na oko czterdziestoletnia murzynka z wydatnymi ustami i okazałymi piersiami. Zawsze miła, pogodna. No przeciętny kierowca autobusu. Znaczy prawie przeciętny... - Mogła by pani ściszyć ten łomot!? - zapytała jakaś dziewczyna z pierwszego siedzenia. Oho, zaczyna się... - Mój autobus, moja muzyka – rzekła, po czym jeszcze podkręciła lecący z głośników metal. Tak więc przy grzmotach i wyciach jakiejś tego typu kapeli zajechałem przed budynek szkoły. Już na progu przywitała mnie osypująca się z futryny farba. Dyro cały czas skąpi na ręczniki papierowe w kiblach, nie mówiąc już o remoncie. Wszedłem na ciemny korytarz. Czyżby znów korki wywaliło – pomyślałem, kierując się do kantorka. Na szczęście w połowie drogi stała się światłość i bezpiecznie dotarłem d...