cz. 21
April 7 Święta wielkanocne minęły mi jak zwykle w samotności. Znaczy względnej, bo dzieliłem się jajkiem ze swoimi sąsiadami i Teofilem, który zeżarł mi połowę pokarmów z koszyczka. Tak czy inaczej dziś miałem na późniejszą godzinę jednak to wcale nie zmieniało faktu, iż będę zmuszony siedzieć do późna jako opiekun balu karnawałowego. Znaczy karnawałowego – był by karnawałowy gdyby nie nagły remont i zwiane z nim opóźnienia. W chwili obecnej nazywał się on po prostu balem przebierańców. - Cudownie, czyż nie? - szepnąłem, pakując swój strój. Tak, w naszej placówce istnieje dość głupia tradycja polegająca na przebieraniu się również i opiekunów balu. Ciekawe za co przebierze się reszta? - przemknęło mi przez myśl, gdy zapinałem kieszeń z drugim śniadaniem. Za chwilę do torby wrzuciłam też pudełko tabletek od Waltera. Od pamiętnego dnia pocałunku (znaczy dla mnie pamiętnego) po każdej lekcji ze Stern'em miałem mokre sny. Nie ważne ilu tabletek się nałykałem pościel i tak...